Cytuję i mówię o wpisie Marcina Masnego, którego poznałem i dobrze wspominam w końcu lat 80-tych w redakcji miesięcznika "Powściągliwość i Praca", wydawanego przez Zgromadzenie Księży Michalitów. Niestety komentuję chyba z ujemnym poczuciem humoru, czego powinienem się nałogowo wystrzegać. Jakoś dystans mi się skrócił. Chyba.
Irytuje mnie techniczna strona nagrania, brak koordynacji między ruchem warg i wypowiadanym tekstem, może kamerka internetowa już wysłużyła się i trzeba kupić jakąś nową wypasioną.
O pewnej metaforze:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz